Odwrócona lekcja - moje doświadczenia

Prolog

 

Mam 31 lat. Jestem nauczycielem matematyki w szkole podstawowej. Koledzy i koleżanki po fachu określają mnie belfrem młodego pokolenia, jednak, jak wielu z nas, jedną nogą stoję w 19-wiecznym pruskim modelu edukacji. 

Uczniowie usadzeni w ławkach wzywani wybiórczo do tablicy, nauczyciel wykładowca, kreda i tablica, zadania domowe, testy i sprawdziany, brak indywidualizacji. Jednakowe tempo i poziom dla wszystkich. W taki sposób byłem uczony. Projekty, praca w grupach, personalizacja uczenia, rozwój umiejętności miękkich były rzadkością lub nie było ich wcale.

Każda lekcja wyglądała tak samo. Zajęcia rozpoczynały się od wykładu nauczycielki (wiedza). Następnie omawiano przykłady na tablicy. Na koniec lekcji zadawana była praca domowa. Z nią miałem najwięcej problemów, głównie z matematyki. Rozpoczynając swoją przygodę z edukacją w roli nauczyciela, postanowiłem szukać sposobów wdrażania nowoczesnych technologii w edukację. Wyciągając wnioski ze szkoły (jako uczeń) wymarzyłem sobie znalezienie (jako nauczyciel) metody, która:

 

  • pozwoli mi zaoszczędzić czas wprowadzania w temat lekcji i wyjaśniania podstaw danego zagadnienia,

  • da uczniom możliwość współodpowiedzialności za proces własnego rozwoju,

  • stworzy uczniom przestrzeń do współpracy i realizacji życiowych projektów,

  • umożliwi mi znalezienie czasu na pomoc uczniom z trudnościami w nauce, a uczniom zdolnym samodzielną pracę,

  • umożliwi uczniom łatwe nadrabianie zaległości w domu.

W celu poszukiwania inspiracji i wiedzy sięgnąłem do książek oraz internetu. Kilka lat temu pierwszy raz zetknąłem się z pojęciem nauczania hybrydowego. Idea jest prosta. Część zadań nauczyciela przejmują zasoby cyfrowe, co pozwala spersonalizować naukę dla wszystkich i lepiej wykorzystywać cenny czas belfra. Poczułem w sercu ciepło. Intuicja powiedziała mi, że to jest właśnie “to”. Coś jak miłość od pierwszego wejrzenia. Jednym z modeli nauczania hybrydowego jest metoda odwróconej lekcji. To z nią wszedłem w stały związek i wciąż uczę się z nią współpracować. 

 

 

 

Odwrócona lekcja zamienia rolami szkołę i dom.
 

 

Pozwolę sobie raz jeszcze przypomnieć model tradycyjnej, 19-wiecznej lekcji: wykład (zdobywanie wiedzy), ćwiczenia na tablicy, praca domowa (utrwalanie informacji).

Najważniejsze założenia teoretyczne zostały opisane w pierwszej części tekstu, wspomnę więc tylko, że w metodzie odwróconej lekcji uczeń zdobywa wiedzę w domu. To jego jedyna praca domowa. Czas w szkole jest przestrzenią do treningu. Nie w pojedynkę, a pod okiem mistrza – nauczyciela. Dzięki temu uczeń zaczyna czuć, że ma zawsze pod ręką wsparcie, że zawsze może poprosić o pomoc. Idea jest prosta, prawda? Jeśli zaczniemy myśleć o tej metodzie w sposób operacyjny, w głowie pojawią się pytania. Jestem pewien, że nie znam odpowiedzi na wszystkie. Wciąż ich poszukuję. Często nauczyciele pytają mnie o to, co jest potrzebne do rozpoczęcia pracy tą metodą. Bez wahania odpowiadam: otwarta głowa, odrobina odwagi i otwartość na niepowodzenia. Dorastałem w przekonaniu, że błędy są czymś złym. Wspaniali ludzie, których poznałem już w dorosłym życiu uświadomili mi, że to właśnie na nich się uczymy. To bardzo prosty slogan, ale jakże trudny do wdrożenia w codzienne życie. Angielskie słowo FAIL oznaczające porażkę, można odczytać jako akronim First Attempt In Learning oznaczający pierwszą próbę w uczeniu się. Nie da się robić nowych rzeczy bez popełniania błędów. 

 

 

 

Pierwszy krok.
 

 

Wszystko zaczyna się od pierwszego kroku. Po wielu przemyśleniach uznałem, że powinienem opowiedzieć o swoich planach dyrekcji, rodzicom oraz uczniom, dokładnie w takiej kolejności. Opowiedziałem dyrekcji o założeniach odwróconej lekcji i o jej korzyściach w sposób podobny do tego, jak to opisałem w poprzedniej części tekstu. Szczerze, po ludzku, bez wykuwania definicji na pamięć. Miałem w zanadrzu kilka artykułów na wypadek, gdyby moje argumenty nie były wystarczające. Obyło się bez nich. Zanim zostałem nauczycielem, byłem analitykiem finansowym w banku. Doskonale wiem, że nowych rozwiązań nie wprowadza się na stałe bez przeprowadzania testów. Poprosiłem dyrektorkę o miesiąc próbny z odwróconą lekcją.

 

Wskazówka: Jeśli chcesz wprowadzić innowację, nowy sposób pracy, czy też jakieś ulepszenia, zaproponuj przeprowadzenie testu. Udowodnij, że Twoje rozwiązanie może być bardziej korzystne. Ludzie boją się zmian. Jeśli dasz im dowód, że będą one “na plus”, łatwiej ich do nich przekonasz.

 

Następnie czekała mnie rozmowa z rodzicami. Nie ukrywam, że ten krok był dla mnie najbardziej stresujący. Mocno wierzę w to, że rodzice powinni wspierać nauczycieli w procesie edukacyjnym. Nie mówię tutaj o organizowaniu i opłacaniu korepetycji dzieciom ani o rozwiązywaniu za nich zadań domowych. W moim poczuciu rodzic powinien być mentorem dziecka, wskazującym drogę i wspierającym w rozwoju. 

Wybrałem jedną klasę, z którą chciałbym pracować metodą odwróconej lekcji, poczekałem na wywiadówkę i poprosiłem wychowawczynię klasy o 10 minut na rozmowę z rodzicami. 


Wskazówka: Proponując rodzicom nowe rozwiązania, staraj się mówić językiem korzyści. Wybieramy zazwyczaj to, co nam się bardziej opłaca. Jakie korzyści mogą przekonać rodziców? Ciekawsze lekcje, więcej możliwości zdobycia pozytywnych ocen (o tym opowiadam w dalszej części tekstu) oraz brak prac domowych opartych na samodzielnym rozwiązywaniu zadań. 

 

Zapewniłem rodziców, że jeśli mój pomysł nie wypali, wrócimy do starych metod albo ulepszymy to, co nam się udało.  Cóż możemy stracić? Niewiele. A ile możemy zyskać? 

Wiele. Zalety odwróconej lekcji wymieniałem już wcześniej.

 

Następnie przyszła pora na rozmowę z uczniami. Zapytałem co wolą robić w domu – samodzielnie ćwiczyć zdobytą wiedzą, czy oglądać filmy na YouTube o matematyce.

Pokazałem im jeden przykładowy film. Odpowiedzieli zgodnie, że wolą oglądać filmy. 

Następnie opowiedziałem, jak chciałbym pracować przez kolejny miesiąc. Starałem się posługiwać językiem korzyści. Nie oszukujmy się – uczniowie chcą robić w domu jak najmniej rzeczy. Główny przekaz był taki – “Poświęcacie 20 minut dziennie na oglądanie wideo lekcji, a w klasie uczycie się stosowania zdobytej wiedzy poprzez rozwiązywanie zadań i realizację projektów. Będziecie pracować indywidualnie lub w grupach. Dzięki temu, że nie będę wykładał Wam wiedzy w szkole, będziemy mieć więcej czasu na gry i zabawy.”

Nie musiałem ich długo przekonywać. Wytłumaczyłem, że to byłby nasz wspólny eksperyment, w którym każda osoba jest bardzo ważna. Uczniowie byli bardzo zadowoleni. 

Pojawiały się komentarze w stylu: “Uwielbiamy filmy na YouTube, super!”. “W końcu coś nowego!”. “Jak fajnie, że nie będziemy musieli rozwiązywać zadań w domu! Mamy tyle prac domowych”. Spisaliśmy kontrakt. Uczniowie zobowiązali się pisemnie do oglądania filmów z matematyki przez 20 minut dziennie, a ja zobowiązałem się do wprowadzania na lekcji ciekawych metod pracy, w tym gier i projektów. Ważne jest, aby uświadomić uczniów, że takie lekcje nie będą odbywały się każdego dnia. Umiejętność rozwiązywania klasycznych zadań z podręczników jest także bardzo ważna.

 

Dotarłem do miejsca, w którym otrzymałem zgodę od dyrektorki, rodziców i uczniów na pracę nową metodą. Pozostało wyznaczenie terminu startu eksperymentu. Warto to dobrze przemyśleć. Dałem sobie około dwóch tygodni na planowanie i przygotowanie materiałów. Poinformowałem wszystkich, kiedy zaczynamy. Zaskakujące było to, że uczniowie bardzo na to czekali. Dopytywali, czy nie moglibyśmy zacząć wcześniej. Chcieli wiedzieć, co będziemy robić na lekcjach. To czekanie podsycało całą atmosferę.

 

 

 

Do dzieła!
 

 

Nadszedł czas przygotowań. Na potrzeby tego projektu stworzyłem listę pytań, na które muszę odpowiedzieć. Znajdziesz ją poniżej. Przy każdym pytaniu umieściłem odpowiedź z praktycznymi wskazówkami.

 

  • W której klasie najlepiej przeprowadzić tekst?

Uznałem, że najlepiej będzie rozpocząć eksperyment z klasą 7. Nie najstarsza i nie najmłodsza, ale na tyle dojrzałą, aby samodzielnie dbać o oglądanie filmów. No, może przy minimalnym wsparciu moim i rodziców.

  • Jak motywować rodziców do wspierania dzieci w oglądaniu filmów?

Intuicja podpowiadała mi, że miłe maile lub wiadomości wysyłane przez dziennik elektroniczny co kilka dni nie będą niczym złym. 

  • Jaki zakres materiału chcę przerobić z uczniami?

Przyjąłem, że temat powinien być możliwie najłatwiejszy i jego realizacja powinna zająć około miesiąca. Zależało mi, aby nie realizować w czasie trwania eksperymentu dwóch różnych zagadnień. Wybrałem pierwiastki.

  • Gdzie znaleźć odpowiednie filmy?

Część swojego życia poświęciłem nagrywaniu filmów edukacyjnych z matematyki.

Początkowo miały one pomagać uczniom w samodzielnej nauce w domu. Uzmysłowiłem sobie jednak, że będą one idealnie pasować do metody odwróconej lekcji. Znajdziesz je na stronie www.pistacja.tv Takich materiałów do matematyki jest zdecydowanie więcej. Na stronie www.pl.khanacademy.org znajdziesz nie tylko filmy z matematyki, ale także między innymi z chemii, fizyki, biologii, a nawet historii sztuki.

 

Wskazówka: Znajdź jeden wolny wieczór. Zrób herbatę. Usiądź wygodnie z komputerem. Włącz www.youtube.pl i poszukaj filmów z tematów, które realizujesz w szkole. Możesz cię nieźle zaskoczyć bogactwo tej strony.

 

  • Jak wysyłać rodzicom i uczniom linki do filmów?

Wiem, że różni nauczyciele korzystają z różnych sposobów komunikacji z rodzicami i uczniami. Mogą to być: dziennik elektroniczny, poczta elektroniczna, messenger, grupy na facebooku. Można także skorzystać z aplikacji Edpuzzle. Mój wybór trafił na tę aplikację.

Edpuzzle to internetowy serwis do nauki poprzez wyświetlanie filmów, słuchanie notatek głosowych, odpowiadanie na pytania zamknięte i otwarte. Nauczyciele mogą wykorzystać dowolny film z YouTube lub Khan Academy i dostosować go do treści edukacyjnych danego kursu.

Już tłumaczę jej działanie i zastosowania.

Zakładam konto. Logujemy się jako nauczyciel. Wyszukujemy film, który chcemy, aby obejrzeli nasi uczniowie. Możemy go edytować – skracać, dodawać notatki głosowe lub pytania, które mogą mieć formę pytań otwartych lub quizów. Tworzymy klasy, do których dołączą nasi uczniowie. Wystarczy, że zalogują się do edpuzzle i wpiszą kod klasy. Gotowy film przypisujemy do wybranej klasy. W trakcie oglądania filmu uczniowie wykonują polecenia, które wcześniej zaprojektowaliśmy. Możemy ustawić datę, do której link do filmu będzie dostępny dla uczniów.

  • Jak sprawdzić, który uczeń obejrzał film, a który nie?

Mam utworzoną klasę w edpuzzle. Wybrałem film i przypisałem go do klasy. Wybrałem termin, do którego uczniowie mogą obejrzeć film. Oprócz tego, mogę na bieżąco śledzić w profilu klasy, kto już obejrzał film i kto odpowiedział poprawnie na pytania. Nic dodać dodać, nic ująć. Aplikacja za mnie sprawdza, czy uczeń obejrzał film. 

 

  • Jak motywować dzieci do oglądania filmów?

Ten temat jest tak obszerny, że można by poświęcić mu oddzielny artykuł.

Posłużę się wskazówką od mojego mentora i uproszczę sprawę maksymalnie, jak tylko się da. Ale najpierw… anegdota. W czasach, w których chodziłem do szkoły panował trend sypania jedynek jak z rękawa. Brak zadania domowego – jedynka. Brak zeszytu – jedynka. Brak książki – jedynka. Zła odpowiedź na pytanie – jedynka. Odwrotnie proporcjonalny wysiłek należało wykonać, aby dostać ocenę dobrą. Obiecałem sobie, że będę nauczycielem, który będzie nagradzał, a nie karał. 

Dlatego uznałem, że za obejrzenie filmu uczeń powinien otrzymać plusa albo piątkę. 

Za każdą poprawną odpowiedź udzieloną podczas oglądania filmu (w aplikacji Edpuzzle, rzecz jasna) uczeń powinien otrzymać plusa albo piątkę.

Za przygotowanie notatki z obejrzanego uczeń powinien otrzymać plusa albo piątkę. A nawet szóstkę. Przecież na to się nie umawialiśmy. To zadanie dla chętnych. Zadziałało.

 

  • Co zrobić z uczniami, którzy nie obejrzeli filmu? 

Tutaj można eksperymentować. Jeśli korzystanie z telefonów na lekcji jest zgodne z Twoimi przekonaniami, pozwól im obejrzeć film na lekcji. Nie musisz nad nimi stać, aby wiedzieć, że obejrzeli film. Będzie to widoczne w aplikacji Edpuzzle. Daj im również szansę na odpowiedzi na pytania. Niech nagrody będą niższe, niż dla tych, którzy obejrzeli filmy w domu. Możesz też nie nagradzać ich wcale. Warto jednak dać nagrodę za poprawne odpowiedzi. Dzięki temu obejrzą film w skupieniu.

 

  • Co robić z uczniami na lekcjach?

Mógłbym tutaj napisać wiele, ale ten fragment zależy od kilku czynników: specyfiki przedmiotu, Twojej kreatywności i Twoich sposobów na prowadzenie lekcji. Inspiracji możesz szukać na grupie na facebooku: Odwrócona lekcja w praktyce oraz w internecie.

Polecam organizowanie uczniom gier w postaci quizów (np. w aplikacjach Kahoot!, Quizizz itp.)

Gdy klasy są małe, można z uczniami starać się pracować indywidualnie, czyli podsuwać zadania dostosowane do poziomu umiejętności ucznia.

Gdy klasy są liczne, dzielę uczniów na grupy względem poziomu umiejętności,  daję im zadania dostosowane do poziomu grupy.

Mówiąc najprościej, uczniom dwójkowym daję najłatwiejsze zadania, jakie tylko są. Moim celem jest odbudowanie w nich pewności siebie oraz wiary w to, że matematyka nie jest wcale taka trudna. Uczniom trójkowym daję nieco trudniejsze zadania, a uczniom czwórkowym i piątkowym – najtrudniejsze. Uczniowie pracując w grupach funkcjonują aktywnie na lekcji. Zupełnie inaczej, niż siedząc w ławce i patrząc, jak ktoś rozwiązuje przykład na tablicy. Może się zdarzyć, że będziesz mieć w klasie geniusza. Rekomenduję podsuwanie mu takich zadań, które będą go rozwijać. Możesz także z uczniami realizować na lekcji rozmaite projekty na przeróżne sposoby. 

 

Wskazówka: Nie bój się kreatywnie wykorzystywać czasu, który masz na lekcji. Eksperymentuj. Angażuj uczniów. Realizuj pomysły, które wpadną Ci do głowy. Do każdej klasy trafią inne aktywności. Nie ma złotej metody na to, jak przeprowadzać ciekawe zajęcia w danej grupie. Naszym nauczycielskim zadaniem jest dostosowywanie metod do uczniów, których mamy w klasie.

 

Projektując różne aktywności, wdrażając nowe metody i planując nowe działania zawsze myślę o celu. Skoro w metodzie odwróconej lekcji uczniowie zdobywają wiedzę teoretyczną w domu, to jaki może być cel lekcji? Celem pierwszorzędnym jest sprawdzenie jakości przyswojenia wiedzy z pracy indywidualnej. Po obejrzeniu filmu, przeczytaniu książki, czy też po wysłuchaniu podcastu może się zdarzyć, że uczniowie zwyczajnie czegoś nie zrozumieją. Początek lekcji powinien być przestrzenią na uporządkowanie informacji, utrwalenie ich oraz rozwianie wątpliwości. Można to osiągnąć odpowiadając na przygotowane wcześniej pytania przez uczniów lub przeprowadzając miniwykład kondensujący wiedzę.


Wskazówka: Nie trzeba robić sprawdzianów, klasówek i testów, aby sprawdzać wiedzę ucznia. Nie trzeba go również pytać na forum całej klasy. Alternatywną jest zwykła ludzka rozmowa. Miej świadomość, że po samodzielnym zdobywaniu wiedzy w domu uczeń ma prawo czegoś nie wiedzieć i nie rozumieć. Ma także prawo zapomnieć.

 

Gdy “zajrzymy uczniom do głów” i upewnimy się, że zagadnienie jest przez uczniów rozumiane, wtedy otwiera nam się droga do indywidualizacji. Aby lepiej wyjaśnić to, o czym piszę, posłużę się przykładem z własnego doświadczenia. 

Przede mną pierwsza lekcja o Twierdzeniu Pitagorasa. Odpowiednio wcześniej proszę uczniów o obejrzenie filmu wprowadzającego do zagadnienia oraz filmu z prostymi przykładami zastosowania tego twierdzenia. Po przyjściu do szkoły nie robię im sprawdzianu. Nagradzam tych, którzy pracowali samodzielnie w domu. Tym, którzy nie obejrzeli filmu nie stawiam jedynek. Proszę, aby obejrzeli film na lekcji. Z resztą klasy zaczynam prowadzić dyskusję mając pod ręką materiały, które mogą się przydać do utrwalania wiedzy – animacje ukazujące różne dowody twierdzenia Pitagorasa oraz linki do zadanych filmów. Uważam, że umysł do myślenia pobudzają najbardziej pytania. Pytam zatem – czym jest twierdzenie Pitagorasa? Jak można je udowodnić? Do czego nam się może przydać? Jakie problemy można dzięki niemu rozwiązać? Daję także przestrzeń uczniom do zadawania pytań. Atmosfera na lekcji jest partnerska. To dobrze motywuje do nauki.

 

 

Miesiąc testowy.

 

 

Jak wyglądał mój miesiąc testowy? Burzliwie. Jak podczas każdego eksperymentu. Im bliżej startu, tym stres był większy. Starałem się powtarzać sobie, że to tylko test, że mogę zrobić coś ciekawego, że ja też mogę się nieźle bawić w pracy.

 

Moim jedynym celem było spełnienie obietnic, które dałem uczniom. Nie mogłem ich zawieść. To w końcu dla nich to robię. Wszystko, co robię, jest dla ich dobra.

Najpierw opowiem Ci o fazie przygotowań. 

Jak wspomniałem wcześniej – wybrałem realizację tematów związanych z pierwiastkami. Wypisałem dni, w których mam lekcje. Do każdego dnia przypisałem temat, które chcę zrealizować. Musiałem zadbać o to, aby dzień przed planowanym realizowaniem danego tematu uczniowie otrzymali linki do filmów. Włączyłem aplikację Edpuzzle. Utworzyłem klasę z unikalnym kodem. Napisałem instrukcję dla rodziców i uczniów o tym, jak dołączyć do klasy.

Kilka dni przed testem wysłałem rodzicom wiadomość z prośbą o zadbanie, aby uczniowie stworzyli sobie konta. O to samo poprosiłem uczniów. Musiałem kilka razy wszystkim przypominać. To normalne. Gdy wszyscy uczniowie posiadali już swoje konta, poczułem ogromną radość. Pierwszy sukces osiągnięty!

Przypisałem klasie pierwsze dwa filmy: Pierwiastki – wprowadzenie oraz Pierwiastek kwadratowy – przykłady. Oba filmy miały łącznie 21 minut. Umawialiśmy się na 20 minut, ale gdyby uczniowie polemizowali, poprosiłbym ich o nieoglądanie 30 końcowych sekund każdego filmu. Na szczęście nie mieli nic przeciwko.

Następnie przygotowałem quiz w aplikacji Kahoot! Stworzyłem w nim takie pytania, aby uczniowie po obejrzeniu filmów w skupieniu nie mieli problemu z odpowiedziami.

Tematy były typowo obliczeniowe, więc nie miałem problemów z różnorodnością pytań. Pomyślałem jednak, że nie wszyscy uczniowie mogą znać Kahoota! Przygotowałem zatem drugi quiz, dzięki któremu uczniowie nauczą się obsługiwać aplikację. Dodałem do niego trzy proste pytania: Ile minut ma godzina? Ile minut ma kwadrans? Ile sekund ma minuta?

 

Poprosiłem uczniów, aby na pierwszą lekcję przynieśli telefony i słuchawki. Niestety nie wszyscy je posiadali. Poprosiłem zatem, aby utworzyli parę z kimś, kto posiada telefon. Niektórzy spierali się o to, jak ma wyglądać rozgrywka w parze. Reagowałem rekomendując, że mogą odpowiadać na pytania na zmianę. To rozwiązywało problem. Najpierw rozegraliśmy testowy quiz, aby nauczyć się zasad gry, po czym przyszła pora na prawdziwą rozgrywkę. Chciałem ją wykorzystać tak, aby zachęcić uczniów do oglądanie filmów. Postanowiłem zatem pokazywać im korzyści z samodzielnej pracy w domu w następujący sposób: oglądasz filmy – bierzesz udział w grach – masz szansę zdobywać nagrody. Mogą to być oceny albo plusy albo zwycięstwo w grze. Grunt, aby doceniać wysiłek uczniów.

Kahoot! wyłania trójkę najlepszych graczy. Przed quizem ogłosiłem, że każdy, kto odpowie poprawnie na wszystkie pytania otrzyma nagrodę, a trójka najlepszych zostanie mentorami na kolejnych zajęciach.

Jak to wyszło w praktyce? Pierwsze dwa filmy obejrzało ok 30% uczniów. Czułem się zawiedziony, ale zdeterminowany. Czułem, że tak może być. Wszyscy uczniowie, którzy wykonali pracę w domu otrzymali nagrody. Ci, którzy nie obejrzeli filmów żałowali, że tego nie zrobili. Punkt dla mnie. Następnie zdecydowałem, że w quizie mogą wziąć udział jedynie te osoby, które obejrzały film. Niemalże wszyscy odpowiedzieli dobrze na wszystkie pytania. Umieściłem w quizie dokładnie te same przykłady, które były w filmie. Druga nagroda dla nich. Ci, którzy nie obejrzeli filmu znów żałowali. Drugi punkt dla mnie. Koniec quizu zbiegł się z końcem lekcji.

Uczniowie pytali, czy będą na jutro kolejne filmy do obejrzenia. Odparłem, że nie. Byli zaskoczeni. Zapytali, dlaczego. Poprosiłem, aby zostali na przerwie i ze mną porozmawiali. Przypomniałem, na co się umówiliśmy. Zapytałem tych, którzy nie obejrzeli filmów o to, co stracili. Dla nich główną stratą były nagrody. Próbowałem uświadomić im, że stracili wiele więcej – wiedzę i dobrą zabawę. Zapytałem, czy chcą otrzymać ode mnie drugą szansę. Odparli, że tak. Poprosiłem tych, którzy nie obejrzeli filmów, aby zrobili to przed jutrzejszymi zajęciami. Wtedy na lekcji będą mieć okazję na to, żeby rozegrać quiz. Nagrody dostaną jednak trzy pierwsze miejsca. Zgodzili się. Nadszedł czas kolejnej lekcji. Zajrzałem do Edpuzzli i … okazało się, że filmy obejrzeli prawie wszyscy! Tych, którzy nie obejrzeli poprosiłem, aby zrobili to na lekcji. Mieli telefony i słuchawki, więc mogli robić to w skupieniu. Pamiętaj, że przyczyny niewykonania zadania mogą być różne. Nie warto się gniewać. Warto porozmawiać i zapytać, dlaczego mimo dwóch terminów nie obejrzeli filmów. Warto także poprosić rodziców tych uczniów o wsparcie i motywowanie do wykonania zadania, o ile jest taka możliwość. Zostali jeszcze uczniowie, którzy obejrzeli film przed pierwszą lekcją i znali już ten quiz. Zapytałem, czy chcą znów w niego zagrać, czy chcą rozwiązywać nowe zadania. Ku mojemu zaskoczeniu poprosili o zadania.

Na drugiej lekcji naturalnie wytworzyła się sytuacja pracy w trzech grupach. W pierwszej grupie uczniowie oglądali filmy, w drugiej rozwiązywali zadania, a w trzeciej grali w quiz. Ja stałem się moderatorem lekcji. Osiągnąłem cel, który sobie założyłem. Oczywiście nie na każdej lekcji graliśmy w Kahoota! Korzystałem z różnych aplikacji, aby uatrakcyjnić zajęcia. Przeplatałem je rozwiązywaniem klasycznych zadań z podręcznika. O aplikacjach, z których korzystam, dowiesz się z innego  rozdziałów tego poradnika. 

 

 

Podsumowanie.

 

Praca metodą odwróconej lekcji może być cenną alternatywą dla klasycznej formy zajęć. Pozwala aktywizować uczniów i umożliwia spersonalizowany rozwój. Odwrócona lekcja jest dla mnie łącznikiem między nauką szkolną i tą, która odbywa się poza nią. Na pierwszy rzut oka może wydawać się skomplikowana. Ja także miałem takie odczucie. Przypomniał mi się wtedy jeden z aforyzmów:

“Głupotą jest oczekiwać różnych rezultatów robiąc cały czas to samo”.

Podzieliłem zadanie na małe etapy, a to, co udało mi się wypracować, opisałem powyżej. Mam nadzieję, że praktyczne wskazówki będą dla Ciebie pomocne.

Moje doświadczenie dotyczy matematyki, ale odwróconą lekcję można stosować do każdego przedmiotu. To, co dzieje się na lekcji wynika ze specyfiki przedmiotu. Inne aktywności na lekcji przeprowadzi historyk, a inne chemik. To zupełnie normalne. Nie bój się eksperymentów. Nie bój się doświadczać. Nie bój się prosić o pomoc.

 

Więcej informacji, materiałów i inspiracji znajdziesz w sieci. Poniżej arkusz google z linkami: 

 

https://docs.google.com/document/d/1X5HUhE8Kfuel7RbXrdTlA18S7Q7pQA8LXx5d1juF3k4/edit?usp=sharin

 

Dodaj Komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *